piątek, 5 czerwca 2009

ROK ZA NAMI :-)

Pierwsza klasa już za nami... Nauczyciele egzaminujący postarali się by atmosfera była przyjazna i dość swobodna. Jak poszło? Były zagadnienia, które Staszkowi sprawiły trudność, innymi zaś znakomicie nadrabiał. W przerwie pomiędzy egzaminami czekał na niego soczek i coś do przekąszenia - niezwykle sympatyczny akcent. :-) Egzaminy dla tak młodego człowieka nie są wcale wielkim stresem (jak sadzą niektórzy), no, chyba, że rodzice tak bardzo drżą, że to drżenie przenosi się na dzieci. Nasze drżenia skrzętnie ukryliśmy. :-)

Generalnie poszło bardzo dobrze!!! Uczciliśmy to pysznym obiadkiem i górą lodów! :-)

Zatem: zakończyliśmy pierwszy rok Edukacji Domowej!

PS.
Gdy miałam duży kryzys w trakcie uczenia i byłam przekonana, że totalnie nie radzę sobie z ED, w porannej poczcie, od nieznanej mi osoby dostałam mail i przeczytałam w nim budujące zdanie:

Jeśli któregoś dnia ktoś zarzuci Ci,
że Twoja praca nie jest profesjonalna,
powiedz sobie, że Arkę Noego zbudowali amatorzy,
a Titanica profesjonaliści......

Nie zawsze edukacja domowa jest taka jak byśmy chcieli, nie zawsze zrealizujemy to co zamierzymy, ale liczy się końcowy efekt. I trzeba pamiętać, że z NIM wszystko będzie miało dobry wynik.
:-)

Dziś jestem przekonana, że:

ED to ekscytująca przygoda, szaleństwo i piękne doświadczenie!

3 komentarze:

Healthy pisze...

Gratuluję Wam.

My jesteśmy jeszcze w trakcie sesji. Za nami już dwa egzaminy, przed nami trzy. I cieszymy się, że mamy bardzo życzliwe grono nauczycielskie.

Więc kończę i idę "powtarzać" do egzaminu ;)

pozdrawiam
Halina-Healthy

Anonimowy pisze...

Bardzo podniosły mnie na duchu twoje słowa.
Mam córkę w wieku Stasia i przeżywam dokładnie to samo. Marta jest nieprzeciętnie zdolna, ale kiedy coś jej nie wychodzi, czuję się beznadziejnie niekompetentna przed nauczycielami.Teraz wiem, że nie tylko ja popełniam błędy.
Życzę powodzenia!
Ania J

Asia pisze...

O, Aniu! Błędów jest całe mnóstwo. Niektórych nie potrafię nazwać, zdefiniować, choć wewnętrznie czuję, że coś jest nie tak (albo w sposobie uczenia, albo w podejściu do tematu, albo w mojej postawie...) i tak powoli staram się to przetrawić. :-)

Ale sukcesów też jest ogrom i to dodaje skrzydeł! :-) I na nich trzeba budować.

Powodzenia! Asia