wtorek, 19 maja 2009

PROBLEMY Z MOTYWACJĄ

Cudowna pogoda i mnóstwo ciekawych zajęć na dworze jakoś nie za specjalnie motywują Staszka do pracy w ćwiczeniach. Woli siedzieć nad nimi długi czas patrząc w okno, albo bawić się ołówkiem, aniżeli szybko zrobić i biec na podwórko. Koszmarne marnowanie czasu! a do tego egzaminy tuż, tuż. Oj, nie chciało mi się z nim użerać (jestem w 7 miesiącu ciąży!), więc szukałam pomysłu... i coś mi zaświtało. Nie wiem jeszcze jakie będą skutki, ale bardzo liczę na skuteczność, bo i stawka jest wysoka.

Zaproponowałam grę planszową p.t. Nie marnuję czasu! Na początku Stach nie chciał nawet o tym słyszeć, lecz po kilku minutach bardzo się zaangażował w jej tworzenie...

Oto zasady gry:
  1. Rozgrywki trwają 9 dni.
  2. Staszek przesuwa się po polach w zależności od ilości zaangażowania podczas robienia zadań w książkach.
  3. Jeśli Staś zdąży zrobić ćwiczenia w wyznaczonym czasie i będą one wykonane starannie - idzie dwa kroki ku mecie. Jeżeli zabraknie tylko jednego z warunków - robi jeden krok. Gdy oba warunki są zawalone - stoi w miejscu.
  4. Nagroda główna - wyjazd z braćmi i z Tatą (najprawdopodobniej pod namiot na weekend). I tu ważna uwaga: wyjazd odbędzie się bez względu na wynik gry. Jeśli Stach nie osiągnie celu - zostanie w domu, a bracia pojadą.
  5. Prezent na 14 polu oznacza niespodziankę - nagrodę pocieszenia, gdyby Staś nie zdobył nagrody głównej.
  6. Oczywiście, zawsze jestem do dyspozycji i mogę pomóc. Oceniane jest zaangażowanie, a nie wiedza.
Zobaczymy co z tego wyjdzie... Dziś ćwiczenia zostały wykonane z uśmiechem i starannie (jak na jego możliwości grafo-motoryczne) i na planszy pojawiły się dwa Stasiowe ślady. :-)

8 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Czy Stasio nie jest za bardzo "naciskany" przez Ciebie w tej sytuacji? (i być może w innych też) Czy zastanowiłaś się co on odczuwa gdy postępujesz z nim tak.. nazwijmy to: bezlitośnie? Czy dajesz mu jednak co jakiś czas odczuć to że go kochasz? Zapytaj go proszę w jego słowach czy czuje się kochany. Jeśli szczerze Ci odpowie że tak, to pewnie wszystko jest w porządku.
Poza tym to bardzo, bardzo dobry blog.. ale pamiętaj, że nikt poza naszym Panem nie jest doskonały i regularnie musimy przyglądać się naszemu sercu i pytać Go czy nie krzywdzimy innych, czy czasem nasza ambicja nie przejeżdża po naszych dzieciach jak walec miażdżąc w nich ich piękne i niepowtarzalne cechy.. To tylko taka uwaga z boku w celu wywołania refleksji... z zapartym tchem będę śledził Twoją dalszą pracę. Miłego porodu życzę :)

Asia pisze...

Hej Anonimowy! Cóż za atak!? Szkoda, że brak odwagi by się podpisać. :-(

Asia pisze...

A teraz spostrzeżenia po drugim dniu pracy: Staś z prawdziwą radością zasiadł dziś do ćwiczeń. Podjął wyzwanie i zdobył dwa kolejne ślady. Radosny, szczęśliwy i pełny zapału. Ma cel. :-) Mam wrażenie, że chłopcy bardzo lubią rywalizację i walkę... i potrzebują się zmagać sami z sobą. Kobiety tak nie mają i chyba nie zawsze to rozumieją...

Anonimowy pisze...

Super! super! super! Gratulacje dla Mamy i Stasia. Agata K

Anonimowy pisze...

Hej to ja, ten pierwszy anonimowy.
To nie byl atak. To takie spostrzezenie w celu wzbudzenia pewnych mysli u Ciebie.. :)
Tak, chlopcy uwielbiaja rywalizacje i walke. Poza tym potrzebuja tez widziec milosc i akceptacje w oczach swoich rodzicow, chlopcy zwlaszcza w oczach taty.
No i trzeba tez chlopcow nauczyc radzic sobie z porazkami i dopuscic do siebie mysl, ze nasze dzieci ponosza czasem porazki.
Z tego bloga odnosze czasem wrazenie ze chcesz zeby Twoje dzieci byly najdoskonalsze jak sie da - to sluszny ideal - tylko wydaje mi sie, ze chcesz dazyc do tej doskonalosci dzieci za wszelka cene. Moze jestem w bledzie. Juz nie pisze nic wiecej. Nastepnym razem sie podpisze :) Pozdrawiam Cie serdecznie.

Asia pisze...

Znam tylko dwie osoby, które potrafią sadzić takie wywody chcąc "ulepszyć" życie innych i do tego zupełnie nie na temat... Z drugiej strony, ktoś kto nas naprawdę zna wie doskonale, że nasze dzieci są radosne i szczęśliwe... i że wylewanie takich spostrzeżeń jest po prostu śmieszne.:-)))

Blog? Nie służy do rozważania naszych porażek, bo o tym rozmawiamy bezpośrednio z przyjaciółmi, lecz do dzielenia się pomysłami, sukcesami, spostrzeżeniami...

Proponuję spędzać czas na innym blogu byś nie musiał(a) analizować naszego osobistego życia. :-)

Z równie serdecznymi pozdrowieniami, Asia

Healthy pisze...

My, rodzice uczący w domu, musimy czasami znaleźć sposób na zmotywowanie swoich dzieci. Nie możemy tego zwalić na szkołę czy nauczyciela. Nie możemy udawać, że nie widzimy. I masz Asiu rację, tutaj chodzi o postawę naszego dziecka, a nie o to czy umie coś czy nie umie. Pomysł bardzo mi się podoba i czekająca na końcu nagroda.

Halina
www.wyspaskarbow.blox.pl

Asia pisze...

Dziękuję Halinko za miłe słowa wsparcia. :-)

Jak na razie Staszek aż rwie się do robienia ćwiczeń. Bywają momenty słabości, ale (o dziwo!) potrafi sam się pozbierać po kilku minutach.