Jako wprowadzenie do lekcji Staś obejrzał (po raz kolejny) film o wulkanach i trzęsieniach ziemi: "Pierścień ognia". Dzięki animacjom komputerowym mógł zobaczyć jak dochodzi do erupcji i jak wielki jest to żywioł.

Przeczytaliśmy również interesującą i pięknie ilustrowaną książkę "Dzieje wulkanu" o wybuchu Wezuwiusza i zagładzie Pompejów w 79 roku n.e. Krok po kroku mogliśmy prześledzić jak początkowo wulkan dymił, następnie zasypał miasto odłamkami pumeksów i jak Pompeje utonęły w kilkumetrowej warstwie popiołu. Do całkowitego zniszczenia doszło gdy w miasto uderzyła chmura żaru, czyli lawina rozżarzonego popiołu i kamieni pędząca z prędkością do 300km/h!!!
Dwa słowa o pumeksie, który spadł na Pompeje. Gdy lawa wypływa, z wulkanu uwalniają się z niej gazy (jak w wodzie mineralnej), pieni się i jednocześnie stygnie. Powstaje pumeks - taki sam jakim czyścimy pięty - ten szary, naturalny. Zatem: efekty erupcji możemy obejrzeć w niejednej łazience. :-)
Powiedzieliśmy, że wulkanów najwięcej jest w Indonezji (odnaleźliśmy w atlasie), że lawa to magma, która wydostała się kominem na zewnątrz ziemi. Podzieliliśmy, że wulkany mogą być wygasłe, drzemiące i aktywne.
Stasio ucieszył się, że w Polsce nie mamy takich wybuchów... A jednak kiedyś były. Ślady dawnego wulkanizmu można odnaleźć m.in. w Pieninach i Sudetach. Także góra św. Anny niedaleko Opola to wygasły wulkan.
Końcowym etapem dzisiejszej lekcji było ulepienie stożka z modeliny, umiejscowienie go na czarnych kamieniach i zielonej trawie. Konstrukcje ugotowaliśmy by stwardniała. W środek wsypaliśmy sodę wymieszaną z czerwonym barwnikiem. Chłopaki wlewali ocet i z naszego wulkanu lała się lawa. :-)

Przeczytaliśmy również interesującą i pięknie ilustrowaną książkę "Dzieje wulkanu" o wybuchu Wezuwiusza i zagładzie Pompejów w 79 roku n.e. Krok po kroku mogliśmy prześledzić jak początkowo wulkan dymił, następnie zasypał miasto odłamkami pumeksów i jak Pompeje utonęły w kilkumetrowej warstwie popiołu. Do całkowitego zniszczenia doszło gdy w miasto uderzyła chmura żaru, czyli lawina rozżarzonego popiołu i kamieni pędząca z prędkością do 300km/h!!!
Dwa słowa o pumeksie, który spadł na Pompeje. Gdy lawa wypływa, z wulkanu uwalniają się z niej gazy (jak w wodzie mineralnej), pieni się i jednocześnie stygnie. Powstaje pumeks - taki sam jakim czyścimy pięty - ten szary, naturalny. Zatem: efekty erupcji możemy obejrzeć w niejednej łazience. :-)
Powiedzieliśmy, że wulkanów najwięcej jest w Indonezji (odnaleźliśmy w atlasie), że lawa to magma, która wydostała się kominem na zewnątrz ziemi. Podzieliliśmy, że wulkany mogą być wygasłe, drzemiące i aktywne.
Stasio ucieszył się, że w Polsce nie mamy takich wybuchów... A jednak kiedyś były. Ślady dawnego wulkanizmu można odnaleźć m.in. w Pieninach i Sudetach. Także góra św. Anny niedaleko Opola to wygasły wulkan.Końcowym etapem dzisiejszej lekcji było ulepienie stożka z modeliny, umiejscowienie go na czarnych kamieniach i zielonej trawie. Konstrukcje ugotowaliśmy by stwardniała. W środek wsypaliśmy sodę wymieszaną z czerwonym barwnikiem. Chłopaki wlewali ocet i z naszego wulkanu lała się lawa. :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz