Robi się co raz chłodniej, dni stają się krótsze... Czas sprzyja temu by poprowadzić lekcję tematyczną o jesieni. :-)

Na początku powiedzieliśmy o roślinach, o liściach i jakie zmiany w nich zachodzą. Mówiliśmy o tym na jakie kolory się wybarwiają, dlaczego tak się dzieje, dlaczego liście spadają z drzew. Mówiliśmy o drzewach iglastych, które mają tak dobrze zabezpieczone igiełki, że mogą pozostać na całą zimę na gałązkach. Wyjątkiem jest tu modrzew, który ogołaca się podobnie jak drzewa liściaste.
Mówiliśmy o owocach dojrzewających - zarówno tych z lasu jak i w sadzie. O warzywach, które zbiera się jesienią. Mieliśmy to szczęście, że jadąc tego dnia po Antosia do przedszkola, widzieliśmy wykopki. Zatrzymaliśmy się przez chwilę by poobserwować ludzi pracujących w polu. Mówiliśmy o żołędziach i o dzikach, które je uwielbiają. Wczoraj widzieliśmy w lesie miejsce ich żerowania, czyli buchtowania. Ściółka przeorana w poszukiwaniu przysmaków...
Zauważyliśmy, że jesienią jest co raz mniej owadów. Owady zimę spędzają w różny sposób: w postaci poczwarki lub gąsienic (motyle), jaj (pluskwiaki) czy też po prostu jako dorosłe owady (chrząszcze). Był to punkt wyjścia do tematu przygotowywania się zwierząt do zimy. Mówiliśmy o rudych wiewiórkach zbierających zapasy; o borsukach, które nabierają sadełka; o wilkach, które skupiają się w stada; o samcach saren, którym odpada poroże i o myszkach, które szukają bezpiecznego schronienia.
Mieszkając pod lasem nie mogliśmy ominąć tematu grzybów. Stasio jest zapalonym zbieraczem i zna nazwy wielu gatunków. Temat ten przećwiczyliśmy w praktyce przynosząc do domu całe kosze maślaków, podgrzybków i kań. Znaleźliśmy nawet kilka kurek, gąsówkę nagą (pyszny grzyb!). Opieniek jeszcze nie ma. Czekamy z niecierpliwością.
Powiedzieliśmy też o przelotach ptaków. O tym, że do ciepłych krajów odleciały już bociany, jaskółki, czajki, dudki, kukułki i szpaki. Znacie powiedzenie wybiera się jak sójka za morze? Podobno sójka nie odlatuje... Nic bardziej mylnego. Odlatuje, odlatuje... tyle, że do nas przybywa sójka z północy i dlatego wydaje nam się, że wciąż pozostaje. Podobnie rzecz ma się ze szpakiem. Już niedługo przybędzie do nas inny piękny ptak: jemiołuszka.
Aby jak najwięcej wiadomości utrwaliło się wydrukowałam wierszyki o jesieni, wkleiliśmy do kroniki i Staś rysował do nich ilustracje. Zbieraliśmy liście, suszyliśmy i one również znajda swoje miejsce w naszej księdze. Były również rebusy. :-)
Na początku powiedzieliśmy o roślinach, o liściach i jakie zmiany w nich zachodzą. Mówiliśmy o tym na jakie kolory się wybarwiają, dlaczego tak się dzieje, dlaczego liście spadają z drzew. Mówiliśmy o drzewach iglastych, które mają tak dobrze zabezpieczone igiełki, że mogą pozostać na całą zimę na gałązkach. Wyjątkiem jest tu modrzew, który ogołaca się podobnie jak drzewa liściaste.
Mówiliśmy o owocach dojrzewających - zarówno tych z lasu jak i w sadzie. O warzywach, które zbiera się jesienią. Mieliśmy to szczęście, że jadąc tego dnia po Antosia do przedszkola, widzieliśmy wykopki. Zatrzymaliśmy się przez chwilę by poobserwować ludzi pracujących w polu. Mówiliśmy o żołędziach i o dzikach, które je uwielbiają. Wczoraj widzieliśmy w lesie miejsce ich żerowania, czyli buchtowania. Ściółka przeorana w poszukiwaniu przysmaków...
Zauważyliśmy, że jesienią jest co raz mniej owadów. Owady zimę spędzają w różny sposób: w postaci poczwarki lub gąsienic (motyle), jaj (pluskwiaki) czy też po prostu jako dorosłe owady (chrząszcze). Był to punkt wyjścia do tematu przygotowywania się zwierząt do zimy. Mówiliśmy o rudych wiewiórkach zbierających zapasy; o borsukach, które nabierają sadełka; o wilkach, które skupiają się w stada; o samcach saren, którym odpada poroże i o myszkach, które szukają bezpiecznego schronienia.
Mieszkając pod lasem nie mogliśmy ominąć tematu grzybów. Stasio jest zapalonym zbieraczem i zna nazwy wielu gatunków. Temat ten przećwiczyliśmy w praktyce przynosząc do domu całe kosze maślaków, podgrzybków i kań. Znaleźliśmy nawet kilka kurek, gąsówkę nagą (pyszny grzyb!). Opieniek jeszcze nie ma. Czekamy z niecierpliwością.
Powiedzieliśmy też o przelotach ptaków. O tym, że do ciepłych krajów odleciały już bociany, jaskółki, czajki, dudki, kukułki i szpaki. Znacie powiedzenie wybiera się jak sójka za morze? Podobno sójka nie odlatuje... Nic bardziej mylnego. Odlatuje, odlatuje... tyle, że do nas przybywa sójka z północy i dlatego wydaje nam się, że wciąż pozostaje. Podobnie rzecz ma się ze szpakiem. Już niedługo przybędzie do nas inny piękny ptak: jemiołuszka.
Aby jak najwięcej wiadomości utrwaliło się wydrukowałam wierszyki o jesieni, wkleiliśmy do kroniki i Staś rysował do nich ilustracje. Zbieraliśmy liście, suszyliśmy i one również znajda swoje miejsce w naszej księdze. Były również rebusy. :-)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz